Pobyt w hostelu zacząłem od 14 lutego br. Dzień wcześniej dostałem informację telefoniczną, że dostałem się do projektu, który obejmuje m.in. przyłączenie się do hostelu, pracę z koordynatorem i trenerem pracy. W domu wspólnym przydzielono mi pokój w optymalnym dla mnie  miejscu, czyli blisko salonu, toalety i łazienki.

W tym domu są 3 kondygnacje: parter, piętro i tak to nazwę piwnica. Mieszkają tam na razie 3 osoby: ja, Grzesiek i pan Bogdan.  Atmosfera jest miła, każdy patrzy na problemy domowników i sumiennie, razem pracujemy nad usamodzielnieniem się i nauczeniem pracy w czterech kątach, mam na myśli gotowanie, pranie, sprzątanie i – najważniejsze, jak dla mnie – praca nad funkcjonowaniem w grupie. Mam tu na myśli wzajemne dogadanie się, np. mamy jeden telewizor, a jest nas 3, tak samo, jeśli chodzi o komputer, pralkę, toaletę, ciszę nocną itd.

Dowiedziałem się tydzień temu, że mam przedłużony w kontrakcie termin pobytu. Mam nadzieję, że jeszcze mój pobyt będzie kontynuowany do np. lipca, bardzo tego chcę i pragnę. Z Grzesiem się świetnie dogadujemy, jestem szczęśliwy, że tam się wprowadziłem. W domu mamy opiekę całodobową i zawsze o każdej porze możemy się skonsultować w różnych płaszczyznach np. po poradę, czy z innymi naszymi potrzebami.

Dom jest nowym budynkiem, ma ładną elewację koloru żółtego. W środku jest również odnowiony i miło się tam wraca z domu rodzinnego, jak i z fundacji, czy z wypadu na miasto. A dlaczego chcę tam zostać? Ponieważ mam tam przyjaciela, chcę pracować nad systematycznością, dokładnością w gotowaniu i sprzątaniu w domu, jak i braniu tabletek na wyznaczony czas. Również ważną cechą, którą chcę ćwiczyć jest współżycie i dogadywanie się na różnej płaszczyźnie z mieszkańcami. Bartek S.