W środę 2 sierpnia zaraz po muzykoterapii wyszliśmy na autobus linii „N” w kierunku „Papugarni” przy ul Ruskiej 62/63. W samej tej przestrzeni z tymi ptakami z Ameryki Południowej mieściła się za zamknięta siatka i zabezpieczenie na 1 Pietrze. Na parterze była „recepcja” i w niej właśnie dowiedzieliśmy się o zasadach, jak karmić i w jaki sposób podchodzić do tych kruszynek  i większych rodzajów ptaków.

Na początku musieliśmy z siebie ściągnąć biżuterie, wszystkie  małe odstające rzeczy i błyszczące się. Dostaliśmy karmę w pojemniku od Pani przy ladzie. Trzeba było karmić na wyprostowanej ręce, a jak chce się ich pozbyć z reki czy innej części ciała trzeba zrobić raptowny ruch, jak się kuca w górę a jak się  stoi to w dół. W ogóle nie wiedziałem, ze te ptaki są tak ufne. Pytając się czy one mówią dostałem zwrotna odpowiedz: jak im się chcą to najczęściej mówią halo. Zrobiliśmy kilkanaście zdjęć.

Nie byłem w stanie zrozumieć jak takie małe kolorowe stworki mogą tyle jeść, ponieważ oprócz naszej grupki  było jeszcze kilka osób, które karmiły ptaki.

Na miejscu zwiedzanie zajęło nam około pół godziny.  Jeszcze wspomnę ze bałem się, ze je rozdepcze, gdyż niektóre były bardzo  maleńkie. Przed tym nas ostrzegała Pani na dole przy wejściu. Podsumowując, wycieczka się bardzo udała i polecam też innym zwiedzającym Wrocław żeby tam się udali. Dziękuję, Bartosz S.