W każdy piątek po filmoterapii odbywają się zajęcia, warsztaty ceramiczne w kawiarni Stara Piekarnia. Prowadzi je z nami zwykle terapeuta, pani Anna T.

Nigdy nie potrafiłem pokazać tego co dokładnie czuję. Uważam, że po części sztuka na tym polega. Sam czasem lubię zagrać utwór z nut na gitarę klasyczną. Nie uczęszczam do szkoły muzycznej. Nie mam wykształcenia muzycznego, ale lubię słuchać muzyki. Jestem człowiekiem natury flegmatycznej. Oznacza to, że nie zawsze mam ochotę na to by robić to co muszę, ale to co lubię. Ceramika w gruncie rzeczy jest pewnym obrazem czyichś uczuć. Mogę przedstawić teraz historię jaką przeżyłem osobiście.

Usiedliśmy w niewielkiej grupie w pracowni artystycznej w Starej Piekarni. Rozłożyliśmy na stołach maty, czyli podstawy pod naszą pracę. Rozdzieliliśmy glinę między siebie, a potem przeszliśmy do dzieła. Dostaliśmy zadanie stworzyć tabliczki ze wzorem (które potem zamienią się w podkładki pod filiżanki). Ja sam osobiście rozwałkowałem dosyć duży kawałek gliny. Wyciąłem za pomocą szablonu kwadrat. Pomocą mi służył krótki nóż ceramiczny. Wygładziłem boki tej formy. Następnie użyłem formy do odciśnięcia wzoru. Najciekawsze jest to, że każdy uczestnik stworzył własną płaskorzeźbę na swój prawdziwy sposób. Ja osobiście skorzystałem z formy motyla i choinki. Nakreśliłem patyczkiem nacięcia w poprzek rogu przyszłej płytki ceramicznej. Po wypaleniu w piecu wystarczy użyć szkliwa i dzieło sztuki gotowe!

Relacjonował dla Was Tomek K. 🙂